|
O Bajkale, perle
syberyjskiej przyrody, pisze się i słyszy wiele. Głównie dzięki
imponującym wielkościom przytaczanym dla opisu jego głębokości,
objętości, ilości występujących tam endemitów czy gatunków w
ogóle. Nie sposób jednak inaczej pisać o tym jeziorze.
Nieprzypadkowo nazwane jest „Baaj Kuel” - czyli w języku niegdyś
mieszkających tam Kurykanów, Bogate Jezioro. Na owo bogactwo
dowodów znajdziemy wiele.
W nadbajkalskich okolicach i w samym jeziorze spotkać można 2600
gatunków roślin i zwierząt. Aż 960 gatunków zwierząt i 400
gatunków roślin to endemity. Z 50 znanych gatunków bajkalskich
ryb połowa również występuje tylko tutaj. W przytłaczającej
większości żyją one na płytkich wodach jeziora. Tak naprawdę w
jego głębinach z ryb spotkać można omule, przezroczyste
gołomianki i byczki. Szczególnie gołomianka, składająca się w
44% z tłuszczu niewielka rybka, wydaje się mieć duże znaczenie w
tamtejszym ekosystemie. To ona stanowi podstawę menu bajkalskiej
foki nerpy. A możliwe jest to dzięki temu, że choć jest
mieszkańcem największych głębin, wynurza się również czasami tuż
pod powierzchnię wody. Te dwie ciekawostki Bajakłu, jedyna taka
ryba na świecie i jedyny ssak żyjący w jeziorze, są więc ze sobą
dość blisko związane.
|
 |
 |
| |
|
Święte jezioro Bajkał
liczy sobie 25 mln lat. Jest 23 mln lat starsze od takiego
staruszka jak Tanganika. A ze swoją głębokością ponad 1630 m
również głębsze od niego o jakieś 390 m. Długość jeziora
odpowiada odległości miedzy Suwałkami i Zielona Górą, dokładnie
wynosi 636 km, przy czym jezioro w najszerszym miejscu ma aż 80
km! W tak potężnej szczelinie znajduje się ilość wody
odpowiadająca dziesięcioletniemu spływowi wód z potężnych
rosyjskich rzek jak Wołga, Ob, Jenisej, Lena i Amur. Oczywiście
razem wziętych. Mówi się, że jest to 20% światowych zasobów
krystalicznie czystej wody pitnej.
I rzeczywiście. Nad
jeziorem wodę pije się prosto z jego ogromnej czaszy, bez
przegotowania. Może za wyjątkiem fragmentów położonych w ujściu
rzeki Selengi, miejscowości wypoczynkowych czy w pobliżu
największego truciciela jeziora- Kombinatu
Celulozowo-Papierniczego w Bajkalsku. Czy słusznie? Czy
rzeczywiście woda jest tak krystalicznie czysta, jak mówią o tym
przewodniki?
W samym tylko
Przesmyku Olchońskim minionej jesieni, podczas prowadzonej przez
federalne ministerstwo ds. nadzwyczajnych akcji ekologicznej
znaleziono 50 wraków samochodów, także ciężarówek. Za pomocą
hydrolokatorów i podwodnego robota zbadana została prawie cała
powierzchnia dna przesmyku, który nie jest szczególnie głęboki i
umożliwia prowadzenie takich prac. Okazuje się, że uwalniające
paliwo skorodowane baki samochodów trują systematycznie wody
przesmyku. Powoduje to poważny wzrost skażenia w tym rejonie.
Nie wszędzie więc już na Bajkale można mówić o krystalicznie
czystej wodzie.
|
 |
 |
| |
|
Skąd wraki samochodów
na dnie jeziora? Otóż Bajkał zamarznięty zimą zamienia się w
doskonały szlak komunikacyjny. Wraz z nastaniem mrozów na całej
Syberii łączna długość dróg rośnie gwałtownie o dziesiątki
tysięcy kilometrów. A to dlatego, że rzeki i jeziora pokrywa
lód. Czasami jednak lód pęka pod ciężarem Kamazów i Urali, i
samochody na zawsze zostają na dnie Bajkału, lokalnie poważnie
go zanieczyszczając. Podobnie jest z kutrami rybackimi. Te może
nie toną tak często, ale również są źródłem zanieczyszczenia
jeziora. Po cichu i systematycznie zatruwają Bajkał. Jak donosi
stowarzyszenie „Bajkalska Fala Ekologiczna” w sezonie pływa tam
około 300 rybackich dużych kutrów. Każdy z nich eksploatując
spalinowy silnik w ciągu roku zbiera do 300 kg odpadów
ropopochodnych. Wynika z tego, że ich łączna suma, czyli
około160 ton, co roku musi zostać gdzieś umieszczona. Rybacy nie
mają szczególnych skrupułów z ich lokalizacją, spuszczając
zużyty olej czy cieknące paliwo prosto do Bajakału.
Ale żadne ze znanych
źródeł zanieczyszczeń nie jest tak niebezpieczne jak działalność
Kombinatu Celulozowo-Papierniczego w Bajkalsku, położonego w
południowej części jeziora. Bajkalsk truje od 1966 roku.
Greenpeace walczy z nim od 1996. Największym dotychczasowym sukcesem
ekologów jest zablokowanie rynku europejskiego na produkty
niebezpiecznej fabryki. Jedynym jej odbiorcą pozostają dziś
Chiny. Jedynym, ale nieprzeciętnego kalibru. Tam nikt nie wymaga
szczególnej jakości i certyfikatów.
|
 |
 |
| |
|
Fabryka pozbawiona
jest zamkniętego obiegu wody niezbędnej do produkcji celulozy.
Zużytą wodę, zawierającą duże ilości chloru odprowadza się do
Bajkału. Podobnie zresztą jak ścieki miejskie samego Bajkalska.
Do dziś nie ma tam oczyszczalni. Fabryka truje jednak nie tylko
zużytą wodą technologiczną. Dodatkowym problemem są składy
popiołów i szlamów, zabezpieczone jedynie przez przysypanie
żwirem i ziemią.
Nieprzypadkowo problem dotyczy fabryki papieru. Wszelkie
związane z jej działalnością zobowiązania polityków i nakazy
opłat środowiskowych pozostają tylko na papierze. Wiosną 2002 r.
Bajkalsk odwiedził sam prezydent Putin. Nakreślono wówczas
kolejny odległy plan przemianowania charakteru produkcji. To
wszystko prawdopodobnie na papierze produkowanym przez bajkalską
celulozownię.
Nie należy zapominać,
iż fabryka jest jednocześnie najważniejszym w Bajkalsku
miejscem zatrudnienia dla jego mieszkańców. Pracuje tam połowa z
nich. Co więcej, to właśnie celulozownia zaopatruje miasto w
ciepłą wodę i ogrzewanie. Dużo mówi się o przekwalifikowaniu
fabryki, ale jak ocenia Bank Światowy, dużo tańszym byłoby jej
zamknięcie. Kosztowałoby to blisko 225 mln dolarów. Według
specjalistów Banku Światowego to dużo taniej aniżeli
kontynuowanie obciążonej opłatami środowiskowymi produkcji.
Rozwiązaniem problemu nie jest bowiem tylko stworzenie
zamkniętego obiegu używanej do produkcji wody. Bo gdzie schować
zionące chlorem szlam i popioły zalęgające w ziemi i przysypane
tylko piaskiem?
Bajkalskie Centrum
Informacji „Grań” na południowym wybrzeżu jeziora przeprowadza
właśnie akcję „Selenga - arteria Bajkału”. Centrum jest poważnie
zaniepokojone ilością ścieków docierających do jeziora wraz z
rzeką Selengą. Szczególny niepokój budzi fakt, że na południu
Buriacji, w obszarach przez które biegnie Selenga, dość
powszechne jest sadownictwo. Do dziś używa się tam środków
opartych na chlorowanych węglowodorach DDT. Ich droga z sadów i
z ogrodów do lokalnych cieków wodnych, i dalej, Selengą do
Bajkału jest aż nadto prosta. Działacze „Grani” przeprowadzają
więc szeroko zakrojoną akcję informacyjną, zapewne pierwszą taką
w Buriacji.
Ale Selenga niesie ze
sobą niemałą ilość zanieczyszczeń już z Mongolii. Po drodze mija
kolejną celulozownię - Kombinat Papierniczo-Tekturowy w
Selengińsku. Od ścieków uwalnia nie tylko Selengińsk, ale także
stolicę Buriacji - Ułan-Ude. Ten ciążący balast zrzuca z siebie
dopiero po ujściu do Bajkału. Poziom transportowanych do
Świętego Morza zanieczyszczeń utrzymuje się w Selendze na stałym
poziomie. Czasem jednak gwałtownie wzrasta.
Właśnie nad Selengą w
otaczającej od południa Bajkał Buriacji minionego lata doszło do
kolejnej małej katastrofy. Winnym okazało się być wydobywające
ropę przedsiębiorstwo Buriat-Terminal. Podczas przelewania ropy
naftowej z cystern do zbiorników magazynujących, przez otwory
powietrzne wylało się około 50 ton substancji. Wyciek dostał się
do kanalizacji deszczowej, dalej do Selengi. Doszło do poważnego
zagrożenia skażeniem wody pitnej dla stolicy republiki Ułan-Ude,
ale i samego Bajkału. Sytuację pogarsza fakt, iż władze feralnej
spółki naftowej Buriat-Terminal przez kilka dni starały się
przemilczeć i ukryć wyciek. Ropa rozpuściła się już w Selendze,
potem w czystych wodach Bajkału.
|
 |
| |
Swą czystość
zawdzięcza jezioro niewielkiemu widłonogowi planktonicznemu, o
ciekawej nazwie episzura. Ponoć w ciągu jednego roku to
stworzenie filtruje mniej więcej tyle wody, ile w tym samym
czasie wpada do jeziora z jego wszystkich, osiągających zawrotną
liczbę 500, dopływów. Organizm ten wymiera głównie na południu
jeziora. O tym, że jest go coraz mniej w tamtejszych wodach,
donoszą irkuccy naukowcy. Episzury coraz mniej, a turystów coraz
więcej. Ponoć ponad milion wędrowców i podróżników odwiedza
Święte Jezioro w ciągu roku. Także oni bez szczególnego szacunku
odnoszą się do jego wód. Prawdą jest, że są one jednak w
większości wciąż czyste, a to dzięki potężnej pojemności
ekologicznej jeziora i pracy planktonu. Nie można jednak
zapominać, że roczny przepływ masy wody Bajkału to zaledwie 0,26%
od całej objętości zbiornika! Zanieczyszczenia wpływają więc
szybko do jeziora, ale niechętnie je opuszczają. Choć,
szczególnie na północy, wody Bajkału rzeczywiście lśnią jak
perła, to jest to już jednak perła ze skazą...
Michał Książek |